0
Shares
Pinterest Google+

Trwa wojna i tylko dlatego, że nikt tego w ten sposób nie nazwał wydaje się, że jej niema.  Wojna ta trwa już nieco dłużej, niż II światowa a ponieważ końca jej nie widać i skutków nie sposób przewidzieć warta jest pogłębionej faktograficznej refleksji.

   3 lipca obecny nowy  minister rolnictwa Jan Ardanowski  „Gazecie Wyborczej” powiedział :

„Bez odstrzału dzików nie będzie zwalczania ASF. Jeśli ktoś się lituje nad dzikami, to musi założyć, że ASF pozostanie w Polsce do końca świata. Trzeba sprowadzić liczbę dzików do bardzo niskiego poziomu, żeby one już się nie przemieszczały. (…) konieczność wybijania dzików to jest polska racja stanu.” Proszę, proszę racja stanu !

Odstrzelić wszystkie dziki w Europie taką propozycję przedstawił 19 czerwca w Parlamencie Europejskim podczas seminarium „Afrykański Pomór Świń – wkrótce w całej Europie?”. marszałek Województwa Lubelskiego Sławomir Sosnowski  „To już jest stan klęski. Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że rząd nie ma pomysłu i środków na walkę z tą chorobą” dodał marszałek Sosnowski. Proszę, proszę stan klęski !

  Za tymi pamfletami idą kolejne pomysły. W Lubelskiem 200 zł można otrzymać za odnalezienie tuszy padłego dzika  W piotrkowskim przedłużono termin sanitarnego odstrzału dzików do 15 września. Paweł Śpiewak, powiatowy lekarz weterynarii wyjaśnił, że   celem  zarządzenia jest uniemożliwienie wtargnięcia wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF) na teren powiatu za pomocą naturalnego wektora, jakim jest dzik.

Generalnie widać, że sytuacja jest w chuj groźna. Choć  umierać mają dziki, tak naprawdę  chodzi o zabicie afrykańskiego pomoru świń.

Zagadkowym  jest, że owa walka z dzikami nie zaczęła się w tym roku. Prapoczątki legendy afrykańskiego pomoru świń sięgają roku 2012. Od tamtego czasu każdy kolejny minister rolnictwa wypowiada walkę z tą chorobą nakazując zabijanie dzików.

  W roku 2015 ówczesny minister rolnictwa, Sawicki mu chyba było, ogłosił konieczność odstrzału 300 tys. sztuk dzików. Jak informowano strzelanina weszła w życie i pociągnęła za sobą śmierć tysięcy dzików, choć od dojścia PiS do władzy w białostockiej prokuraturze toczy się postępowanie, rzucające podejrzenie na Marka Sawickiego, że wyroku nie wykonał, dopuszczając do rozwoju  afrykańskiej epidemii.

Równocześnie pisowski Minister Rolnictwa Jurgiel zarządził odstrzał sanitarny dzików na terenie województwa podlaskiego, który dał zagładę 40 tys. osobnikom.

Jest rzekomo tak, że od 7 lat dziki są chore na jakąś straszną chorobę a do tego dziesiątkowane przez kule ale:

W 2016 roku na zlecenie Ministerstwa Rolnictwa  dokonano ogólnopolskiego spisu dzików, z którego wynikało, że jest ich 144 tys. sztuk. Dokładnie 144 079.

  3 stycznia tego roku Polski Związek Łowiecki i Lasy Państwowe podały wielkości populacji dzików w poszczególnych województwach. Jak wynika z danych przedstawionych przez myśliwych i leśniczych w całym kraju jest około 229 tys. dzików.

Co to za straszliwa epidemia panoszy się wśród dzików, że ich gatunkowa witalność rośnie, nawet pod gradem śrutu?!

Afrykańska świńska gorączka (ASF) jest rzekomo groźna i żywotna bo jej wirusy odporne są na gnicie, wędzenie, gotowanie, wysychanie i zamrażanie.

  Dla ludzi jednak,  choroba ta jest równie nieszkodliwa, jak dla świń ludzka świnka. Świni świnką nie zainfekujesz. Z praktycznego punktu widzenia, afrykańskiego świńskiego pomoru zupełnie dla nas nie ma. Można dzika chorego na ASF od czubka nosa po koniec ogona, wraz z cynaderkami spałaszować i nic się nam, ludziom, nie stanie.

Nie chodzi więc o to, że trzeba wymordować dziki, bo mogą nas pozabijać. Niepokój chłopów polega na tym, iż dziki mogą afrykańskimi wirusami pozabijać chłopskie świnie, zanim chłopi zrobią to osobiście. Jak świnia zabita zostanie przez wirus, chłop na niej nie zarobi – można zatem przypuszczać.

  Jak na razie nawet najmniejsza świnia nie została zabita przez wirusa afrykańskiej gorączki, a to dlatego, że jest to równie niemożliwe, jak śmierć świni z powodu nieotwarcia się spadochronu.

  O ile dzik od dzika zarazić się jakoś afrykańskim pomorem może, choć dokładnie nie wiadomo jak, specjaliści opowiadają eufemistycznie, że „przez kontakt”, o tyle w praktycznych warunkach chlewni, tym bardziej chlewni przemysłowej (gdzie powietrze jest klimatyzowane, okna zamknięte hermetycznie, a przyszłe świńskie ofiary karmione głównie antybiotykami), aby zarazić populację świń od dzików, potrzebny jest nosiciel pośredni.

Praktycznie, w obecnych warunkach mógłby być to człowiek, który kontaktował się był bardzo, bardzo bezpośrednio z chorą dziką lochą,   całując jej zwłoki, a następnie dokonując podobnego wyczynu z żywą świnią we własnej hodowli. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest nieco większe w walentynki, natomiast mięso nawet chorej świni, jeżeli zostanie ubita przed naturalną śmiercią, nie traci wartości handlowej. Pomór świń nie jest z punktu widzenia ludzkiego organizmu chorobą,  tak jak toksyny zawarte w muchomorze nie są truciznami dla ślimaka.

  Nasuwa się zatem logiczne przypuszczenie, że  ów pomór jest pretekstem do tego, żeby mordować dziki ponieważ wyżerają uprawy i tym sposobem przyczyniają się do spadku dochodów rolników. Hipoteza ta zdaje się być roboczo logiczną no ale:

W minionych latach, podobnie jak przybyło dzików, wzrosła w porównywalnej skali populacja saren,

jeleni i łosi, nad czym jakoś nikt nie biadoli. Zgodnie z ministerialnymi danymi wszystkie te dzikie zwierzęta ( zusammen z dzikami)  powodują 0,03 proc. strat w woluminie produkcji płodów rolnych (20,5 mld do 6,3 mln zł). Aby dać wyobrażenie o marginalności zjawiska, wyjaśnić trzeba, że normalne straty spowodowane błędami przechowywania i transportu produkcji roślinnej wynoszą ok. 9 proc.

  Jak się więc zdaje podłoże niechęci do dzików ma jakieś inne psychologiczne źródło i pozwolę sobie zaryzykować hipotezę:

Szaleńcza wrogość między chłopstwem a dzikami sięga daleko głębiej, dalej i wyżej, niż może się wydawać. W języku polskim nienawiść do dzików zakonotowana i zastygmatyzowana jest już w samej nazwie zwierząt. „Dzik”, przyznacie sami, nie brzmi najlepiej.

Dzik jest po prostu dzikusem, czyli stworzeniem prymitywnym, obcym i niecywilizowanym. Dzikie są też jeleń, wilk czy niedźwiedź, jednak to dzik stał się esencją dzikości par excellence.

  Dzik w symbolice chrześcijańskiej, zakodowanej w wyobrażeniach katolika znad Wisły, jest od wieków uosobieniem Szatana. Najbardziej popapranym ze zwierząt. W psalmie o spustoszonej winnicy pańskiej dzik przedstawiony jest, jako jej niszczyciel.

Już od małego wszyscy w Polsce wiemy, co napisał o dziku Jan Brzechwa: „Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły” (ani pierwsze, ani drugie, ani trzecie nie jest prawdą), ale taka antydzicza propaganda robi swoje.

  Duch hitlerowskich ustaw norymberskich zapewniających czystość rasy nadal jest obecny w naszej umysłowości. Nie dotyczy Żydów, ale akurat dzików. Prawo brzmi eufemistycznie – że zabrania się krzyżowania zwierząt dzikich i domowych bez zezwolenia. Problem polega na tym, że właściwie jedynym zwierzęciem dzikim mogącym skrzyżować się z domowym jest dzik. Dzik za stosunek z aryjską świnią domową dostaje kulę w łeb. Podobny los może spotkać nieczysto urodzone bękarty – tzw. świniodziki. Człowiek, który dopuści do takiego zdziczenia, może iść do więzienia.

Wrogość do dzików jest, zdaje się, naturą od Boga nam daną.  Dziki mają u nas przejebane. Ale, czy nie możemy mówić wprost, że ich nie lubimy, zamiast zmyślać jakieś choroby i owijać w bawełnę?

  Dziczy holokaust ma swoje głębokie psychologiczne, kulturowe i mistyczne znaczenie. Pytanie jest takie: kiedy ostatni dzik na ziemiach polskich wyciągnie kopyta, kto zajmie miejsce tego przebrzydłego podgatunku? Sakralnego kozła ofiarnego?

NOTA REDAKCYJNA

6.0
Poniewarz wojna trwa już 6 lat, przyjęliśmy przy ocenie tekstu ekwiwalent 1 rok = 1 pkt
2 OCENA CZYTELNIKÓW
Na 10 możliwych do pokonania 6.0

Poprzedni tekst

PŁATNI PROTEKTORZY NASZEJ OJCZYZNY

Następny artykuł

Będzie Rozwiązanie

BRAK KOMENTARZY

DAJ GŁOS

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *